Statut Szkoły

Nawigacja

Nawigacja

Co nowego?

 

 

 

Pomnik Nieznanego Żołnierza

Wojska Polskiego

na Cmentarzu w Komierowie

Fot. H. Reinke-Węgrzyn

 

Nieznany Żołnierz Wojska Polskiego

spoczywający na Cmentarzu w Komierowie

i okoliczności jego śmierci

 

Nieznany Żołnierz Polski spoczywający na Cmentarzu w Komierowie był żołnierzem kompanii kolarzy 9-tej Podlaskiej Dywizji Piechoty.

Zmobilizowana 9-ta dywizja od marca do czerwca 1939r. przebywała

w swoich garnizonach, następnie w czerwcu została przerzucona w rejon Tucholi i weszła w skład Armii Pomorze.

9-ta dywizja otrzymała zadanie obrony granicy na odcinku liczącym ok. 70 km od Jeziora Spierewnik (leży ok. 20 km na wschód od Chojnic) aż do Trzemiętowa koło Bydgoszczy.

Wyznaczony do obrony odcinek został podzielony na dwa pod odcinki /ugrupowania bojowe/:

- odcinek północny sięgał od Jeziora Spierewnik do Pamiętowa koło Wałdowa,

którego miał bronić 35 pułk piechoty oraz dywizjon artylerii ciężkiej;

- odcinek południowy sięgał od Pruszcza do Trzemiętowa;

- między odcinkiem północnym, a południowym była luka wynosząca ok.12 km,

od Gostycyna do Pruszcza, spowodowana zbyt małą ilością sił dywizji.

Na przedpole linii obrony zostały wysunięte czaty, których zadaniem było zatrzymanie natarcia nieprzyjaciela, a gdy okaże się to niemożliwe, wycofanie się na linię obrony. Czaty takie zostały rozmieszczone m. in.:

- w Radzimiu na kierunku Kamień Kraj. – Tuchola przez kawalerię dywizyjną;

- w Wielkiej Klonii przez 8 kompanię 22 Pułku Piechoty;

- w Sikorzu przez kompanię kolarzy na kierunku Sępólno – Tuchola.

1 września 1939r. o godz. 4:45 Niemcy bez wypowiedzenia wojny dokonali ataku na Polskę. Jeden z ważnych niemieckich kierunków ataku przebiegał wzdłuż linii Człuchów – Złotów - Piła, miał on odciąć Pomorze od reszty kraju. Teren powiatu sępoleńskiego znalazł się na głównym kierunku uderzenia.

Niemiec Heinz Guderian – dowódca XIX korpusu w swoich Wspomnieniach Żołnierza pisze: „3 dywizja pancerna przekroczyła granicę państwową między Lutowem a Witkowem i przez Zdziechowo i Piaseczno dotarła do wsi Trzciany w dniu 1.09.1939r. ok. godziny 7-ej. W Trzcianach rozbiła czatę obsadzoną przez kompanię kolarzy, kontynuując parcie dalej na wschód”.

Z rozbitej kompanii kolarzy, grupa żołnierzy przez Komierówek dociera około godziny 7:30 do Komierowa, skąd nie zatrzymując się udała się drogą do Wałdowa. W grupie wycofujących się jedni z mieszkańców Komierowa naliczyli 7 inni 9 żołnierzy. Wszyscy stwierdzili, że wycofujący się byli bardzo zmęczeni, mokrzy od potu. Za tą grupą przyjechał po upływie około 15 - 20 minut jeden żołnierz, który miał urwany pedał roweru i przez to nie zdążył jechać z grupą. Żołnierz ten również udał się w kierunku Wałdowa.

Nieznane są ostatnie chwile jego życia. Ciało jego i jego rower znaleziono na drodze prowadzącej z Komierowa do Wałdowa około 250-300 m

od przydrożnego krzyża.

W miejscu jego śmierci znajdowało się niewielkie obniżenie terenu.

Z prawej strony drogi znajdował się krótki rów, który był ściekiem drenarki melioracyjnej, z lewej był rów, który odprowadzał wodę do lasu. Po wojnie droga została podwyższona, rów zasypano.

W kilkanaście minut po przejeździe grupy kolarzy do Komierowa, drogą

z Komierówka wjechały 3 niemieckie czołgi. Zatrzymały się przed pierwszym

po lewej stronie drogi budynkiem przed którym stali dwaj jego mieszkańcy Szmyt i Welka. Z chwilą zatrzymania czołgów wyszedł z domu 3 mieszkaniec

o nazwisku Deja. Wszyscy trzej byli Polakami. Posadzeni zostali na czołgi,

po to, ażeby pokazali Niemcom drogę do miejscowości Bagienica - Pruszcz. Czołgi zostały wyprowadzone za park, w pobliżu drogi prowadzącej do Wałdowa, tam też Niemcy uwolnili zabranych przymusem Polaków.

W tym też czasie do drogi wałdowskiej dojechała inna grupa czołgów, która ominęła zabudowania majątku Komierowa. Przez żołnierzy niemieckich z tych czołgów najprawdopodobniej został zabity żołnierz, który spoczywa na cmentarzu w Komierowie.

Drogę od krzyża w kierunku Wałdowa zasłaniały drzewa. Na podstawie zaistniałych zdarzeń przyjęto, że żołnierz ten natknął się na stojące na drodze czołgi lub też czołgi dopadły go w tym miejscu. Śmierć żołnierza nastąpiła na skutek przebicia go bagnetem.

Trudno ustalić, kto wskazał miejsce śmierci żołnierza oraz na czyje polecenie przywieziono ciało zabitego do wsi i złożono na klepisku stodoły majątkowej. Wiadomo, że przywiezieniem ciała zajmował się mieszkaniec Komierowa o nazwisku Kozłowski i być może Marcin Kardacz i Odyja.

Natychmiast po wkroczeniu wojsk niemieckich, w Komierowie zaczął działać miejscowy Niemiec Ernest Rechenburg, dlatego też zajęcie się pogrzebem mogło nastąpić na jego polecenie.

Ciało żołnierza po zrobieniu trumny przez kołodzieja majątkowego o nazwisku Łusiak, pochowano na miejscowym cmentarzu w dniu 3 albo 4 września 1939 r.

Dokumenty, które znaleziono u poległego zabrał sołtys Komierowa Misiak

i przesłał je w październiku 1939r. na jeden z adresów jaki znaleziono

w dokumentach. Przesyłając dokumenty nie odnotowano danych o zabitym, dlatego nie wiadomo dzisiaj, kim był poległy poza tym, że pochodził z powiatu Biała Podlaska.

 

 

Opracowała: Halina Reinke-Węgrzyn

 

 

Bibliografia:

Kazimierz Walkowski *– Maszynopis

 

* mieszkaniec Komierowa, następnie Bydgoszczy

 


Komierowo

   Komierowem przez ponad 900 lat wiązały się losy najstarszego rodu na Pomorzu - rodziny Komierowskich herbu Pomian. Za protoplastę tego starego rodu podania uważają  Sobiesława Bossutę -  czeskiego rycerza, który w 965 r. przybył do Polski wraz ze ślubnym orszakiem czeskiej księżniczki Dobrawy, późniejszej żony Mieszka I. On to  nagrodził rycerza za wierną służbę nadając mu dobra na Krajnie: Włościbórz i Komierowo. Ród Komierowskich przyjął nazwisko od nazwy wsi. Herbarz Bonieckiego wymienia jako założyciela rodu Piotra Komierowskiego. Kolejne pokolenia Komierowskich są przykładem patriotyzmu, przywiązania do Polski, trwania na Komierowie jak na kresowej strażnicy.

Pierwsza wzmianka o Komierowie pochodzi z 1376 roku kiedy Jesko de Comyrow wspólne z braćmi sprzedał klasztorowi Cystersów z Koronowa Nasławą Łąkę. W XV wieku Komierowo odziedziczył Piotr. Po jego śmierci w 1494 roku jego spadkobiercami zostali wnukowie Mikołaj i Maciej nad którymi opiekę sprawo­wał Jan z Brudzewa. Po dojściu do pełnoletności dziedzicem Komierowa został Maciej, następnie jego córka Zofia. W 1561 roku Zofia odstąpiła swoją część dziedziczną Jędrzejowi Opalińskiemu, który tego samego roku odstąpił Komierowo Piotrowi i Maciejowi Komierowskiemu, synom Mikołaja, a stryjecznym braciom Zofii. Od tego momentu posiadłość była w rękach rodziny Komierowskich.

    Najstarszy, pierwszy dwór obronny usytuowany był na południowy-wschód od kościoła, u podnóża wałów. Z informacji historycznych wynika, że uległ on zniszczeniu w 1656 roku. Na obecnym miejscu nowy barokowy dwór miał, wybudować Piotr Komierowski - dziedzic od 1680 roku. Pod koniec XIX wieku dwór był w złym stanie technicznym i nie nadawał się do dalszego użytkowania. W 1896 roku Roman Komierowski przystąpił do jego remontu i rozbudowy. Projekt sporządził architekt Wiktor Stabrowski. Kolejną rozbudowę podjął Tomasz Komierowski w latach 1924-1929 roku według projektu architekta Stanisława Cybichowskiego.

 

                                                                         Pałac  1914 r.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                                                        Pałac  1939 r.

    

        Wokół pałacu rozciąga  się park krajobrazowy (15,0 ha) z początku XIX w. z licznymi okazami starodrzew (po nawałnicy w sierpniu 2017 roku wiele cennych drzew uległo zniszczeniu), klombami i alejami oraz dwoma stawami i grodziskiem wczesnośredniowiecznym w części południowej. Na zachód od pałacu zachowały się czworaki, a na północy zespół obiektów folwarcznych z 1920 r.

      Do wybuchu II wojny światowej właścicielem Komierowa był Tomasz Komierowski, który podczas próby przedostania się do Nieżychowa został zatrzymany przez żołnierzy niemieckich i przewieziony do Lipki koło Złotowa, gdzie w nocy z 3 na 4 września 1939 został rozstrzelany.

Na początku okupacji hitlerowskiej z pałacu zrabowano zbiory artystyczne, biblioteczne, archiwalia, kolekcję portretów rodowych oraz wyposażenie, a w obiekcie i zabudowaniach folwarcznych zorganizowano prowizoryczny obóz dla internowanych Polaków. W kwietniu 1945 roku wycofujące się wojska niemieckie zniszczyły kaplicę grobową rodziny Komierowskich z 1863  roku usytuowaną w południowo-wschodniej części parku.

 

 

                                                                                                                      Niemieccy żołnierze w pałacu - 1939 r.

 

     Po 1945 roku pałac wraz z majątkiem przejęty został przez Skarb Państwa PRL i do 1960 roku był nieużytkowany. W latach 1961-1962, w Komierowie zorganizowano podośrodek pracy dla więźniów z Koronowa wprowadzając wewnątrz budynku wiele zmian. Od 1962 roku część pomieszczeń pałacowych przeznaczono na magazyn i mieszkanie, a całe piętro i poddasze było nieużytkowane. Wyremontowany w latach 1976-1978. Do 1989 roku pałac wraz z obiektami folwarcznymi użytkowany był przez PGR Komierowo. Po likwidacji PGR do 1993 roku był własnością Skarbu Państwa, a w dniu 11.08.1993 roku został przejęty przez Agencję Własności Rolnej Skarbu Państwa - Oddział w Bydgoszczy. Do 1997 roku pałac był okresowo użytkowany na cele rekreacyjno-wypoczynkowe. W dniu 16 grudnia 1997 roku na podstawie aktu notarialnego właścicielem pałacu z parkiem i częścią budynków folwarcznych została Janina Anna Komierowska. Obecnie jest własnością rodziny Komierowskich z mazowieckiej linii rodu, która podjęła się trudu odremontowania pałacu. Pałac ma pełnić funkcje

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pałac Komierowskich 1999 rok

 

 

 

 

 

 

 

 

     

  

 

 

 

 

    Pałac z lotu ptaka

 

 

 

 

 

                                                                                Park przy pałacu

 

 

     Komierowo dziś

 Obecnie wieś należy do powiatu sępoleńskiego, gminy Sępółno Krajeńskie. Według danych z Narodowego Spisu Powszechnego(III 2011 r.) miejscowość liczyła 347 mieszkańców. Dawniej w Komierowie istniało Państwowe Gospodarstwo Rolne, które dawało zatrudnienie większości mieszkańcom. Obecnie ludność głównie pracuje w zakładach pracy okolicznych miastach. 

    W Komierowie prężnie działa Ochotnicza Straż Pożarna.

 

 

     

 

 

 

 

  Walory historyczne i krajobrazowe spowodowały, że miejscowość została umiejscowiona na historycznych szlakach: "Szlak Rycerza Bossuty", oraz "Szlak Generała Jakuba Komierowskiego.

     

    Ciekawostki ...

 

      Henryk Sienkiewicz w Komierowie

 

     W 1899 Sienkiewicz wybrał się do Miłosławia, na uroczystości związane z odsłonięciem pomnika Słowackiego, dzięki czemu mógł uzyskać pruską wizę. Pracował wtedy nad "Krzyżakami", postanowił więc wykorzystać okazję i wracać przez Grunwald, miał bowiem w zwyczaju odwiedzać miejsca, które później opisywał w swoich powieściach.
W drodze z Miłosławia pisarz zatrzymał się w Śmiełowie u Józefa Chełkowskiego, a potem udał się do Ludwika Slaskiego do Trzebcza.
    Pobyt Sienkiewcza przeciągnął się do 2 tygodni, czas upływał na rautach i polowaniach. Pisarz mimo to dużo czasu poświęcał na pracę nad "Krzyżakami". Niechętne wizycie władze pruskie bacznie śledziły Sienkiewicza, szukając okazji do cofnięcia mu wizy. Gdy już zaplanowano wyprawę na Grunwald, okazało się, że władze dowiedziały się o planach pisarza. Musiał on więc zrezygnować z pomysłu.
     W drodze powrotnej, korzystając z zaproszenia posła Romana Komierowskiego, zatrzymał się w Komierowie. Być może tu, w neogotyckim dworze, napisał którąś ze scen z powieści? Nie dowiemy się tego nigdy, ponieważ Sienkiewicz zniszczył później grube bruliony zapisane podczas prac nad "Krzyżakami". Z Komierowa Henryk Sienkiewicz udał się do Rogalina, skąd wrócił do Warszawy.

 

       Publikacje na temat Komierowa i ich właścicieli

 

  Historia Komierowa i rodu z nim związanego jest bardzo ciekawa. Można ją pogłębić sięgając po publikacje poświęcone tej tematyce np.:

 

 

 

http://fotopolska.eu

https://mbasic.facebook.com/durczykiewicz/photos/a.487184344668284.1073741826.387846887935364/478323518887700/?type=1

 

http://www.nasze.kujawsko-pomorskie.pl/ciekawostki/miejscowosci/K/438-Komierowo-(gm-S%C4%99p%C3%B3lno-Kraj-,-pow-s%C4%99pole%C5%84ski).html

 

http://www.polskiezabytki.pl/m/obiekt/1084/Komierowo/

 

https://www.facebook.com/Komierowo


Przepałkowo

Pierwsza wzmianka o wsi pochodzi z 1429 r. Jej wcześniejsze nazwy to Przethpelcowo (1496 r.), kiedy to właścicielem był Szląg z Radzic  (Radzicki) herbu Nałęcz; Przedpełkowo; Przedpałkowo oraz niem. Zempelkowo. W XVI w. były to dobra Przepałkowskich, dla których wieś stanowiła dobra rodowe. W latach 1578-81 działał tu młyn o dwóch kołach i kuźnia. Na przełomie XVI i XVII w. majątek należał do Przepałkowskich i Wałdowskich, którzy sprowadzili do wsi luteranów. W 1695 r. „Wizytacja Jezierskiego” informuje, że wieś miała 10 włók, z których dawała 20 korcy żyta i tyleż owsa. Od ok. 1700 r. majątek był w rękach Wałdowskich, zaś we wsi mieszkali sami luteranie, nie licząc właścicieli i ogrodnika. Na pocz. XVIII w. właścicielami części byli Kurnatowscy h. Łodzia. Ok. 1773 r. była tu także karczma. W zapiskach znajdujemy ciekawą informację, że w tamtym czasie po okolicznych lasach błąkał się niedźwiedź. Kolejnymi właścicielami byli: Bobowski (1776 r.), następnie von Heyden (1805 r.) – właściciel Skarpy, Kamienicy i Kloni. Dalej Dominik Radziecki, który w połowie XIX w. wybudował tu starszą część obecnego dworu. W wyniku wzmożonej kolonizacji niemieckiej, kolejnym właścicielem został Gustaw Tepper von Ferguson (1858 r). W 1868 r. wieś liczyła 24 domy, mieszkało tu 152 ewangelików i 73 katolików. W 1885 r. majątek liczył 418,61 ha, w tym 271,24 ha ziem uprawnych, 70,28 ha łąk, 18,89 ha pastwisk, 51,39 ha lasów, 6,5 ha nieużytków i 0,31 ha wód. Kolejnymi właścicielami została rodzina Rasmus, która dobudowała nowszą część dworu. W 1929 r. pod zarządem Waltera Rasmusa majątek liczył 511. Do majątku należała też gorzelnia i owczarnia użytkowa. Majątek w rękach rodziny Rasmus pozostawał do 1945 r.

Znalezione obrazy dla zapytania przepałkowoPałac w Przepałkowie

                                                                                      

Przepałkowo dziś

Dawniej w Przepałkowie istniało Państwowe gospodarstwo rolne, które dawało zatrudnienie większości mieszkańcom. Obecnie w Przepałkowie mieszka około 230 mieszkańców, większość jej powierzchni zajmują pola uprawne. W Przepałkowie prawie połowa mieszkańców zajmuje się uprawą roli, oraz hodowlą zwierząt gospodarskich. Znajduje się również tutaj szkoła podstawowa, do której uczęszczamy.

Znalezione obrazy dla zapytania przepałkowo   Budynek szkoły

           

                    Widoki zza okna...

       O Przepałkowie, a konkretnie o czołgu z Przepałkowa można również przeczytać w ogólnopolskiej prasie...

                                                                                                                                                    Przygotował: Radosław Dąbrowski

  Źródła

  Krajeńskie Zeszyty Historyczne. Pałace i  dwory w gminie Sośno, red. L. Skaza, Sępólno Krajeńkie 2000

   http://www.polskiezabytki.pl/m/obiekt/1261/Przepalkowo/

 


Borówki

Borówki zarówno dziś jak i w przeszłości powiązane są z Przepałkowem. Obecnie Borówki są osadą wchodząca w skład sołectwa Przepałkowo, a w XIX wieku oby dwie posiadłości posiadały wspólnych właścicieli. Była to rodzina Tepper von Trzeboń-Ferguson, która pojawiła się na ziemiach polskich pod koniec XVII wieku za panowania Augusta Mocnego. Tepperowie wywodzili się z Marchii Brandenburskiej. Peter Tepper z braku potomka w linii męskiej adoptował szkota o nazwisku Ferguson. Jego przybrany syn również Peter otrzymał indygenat w 1790 czyli tytuł szlachecki dla obcokrajowców. Był najbogatszym bankierem końca XVIII wieku. Jeden z potomków Petera Teppera-Fegusona nabył majątek Trzeboń, który stał się ich fideikomisem. Kolejny zstępny Heinrich Sigmund (1796-1867) otrzymał od króla pruskiego w 1861 pozwolenie na nazwisko Tepper von Trzeboń-Ferguson. Jego córka Albertyna (1833-1890) wychodzi za mąż za Georga Kunowskiego, który od 1857 był właścicielem Przepałkowa. Odtąd familia związana jest z tą miejscowością. Najwyraźniej rodzinie zależało na posiadłości w tym rejonie gdyż najstarszy syn Heinricha, Adolf staje się właścicielem Borówek. Jako, że jest to pierwsza informacja o tym majątku zatem być może został założony w okolicach 1867 poprzez oddzielenie od Przepałkowa. Tepperowie sprzedali Przepałkowo najpóźniej w 1872 tymczasem wspomniany Adolf żeni się z mającą żydowskie pochodzenie Valerią Schelsinger. Ze związku rodzi się córka Margarete (1868-1945), która ukończyła szkołę artystyczną w Paryżu. W 1889 wyszła za mąż za lekarza wojskowego Hermanna Heinricha. Mają dwoje dzieci Charlotte i Gerda. Ze wspomnień syna Gerda wynika, że gdy Charlotte miała 18 lat zakochała się w studencie prawa Erneście. Para zaręczyła się jednak Ernest nagle zachorował na tyfus. Pomimo zakazu kontaktu podczas choroby Charlotte odwiedziła Ernesta i zaraziła się tyfusem. Niestety zmarła między 1908 a 1910 rokiem. Najprawdopodobniej cmentarz rodowy został założony z powodu śmierci ukochanej córki. Hermann nigdy nie wybaczył Margareth i wyjechał do Berlina, a ona zamknęła się w swojej pracowni i do końca życia malowała. Podobno codziennie urządzała sobie spacer na cmentarz. 96-1984) figuruje jako właściciel już w 1909. Zapewne wówczas opuścił ich ojciec jednak nie wiadomo czy piętnastolatek mógłby być prawnie właścicielem majątku. Był światowej sławy biologiem, odkrywcą nowych gatunków ptaków i owadów. Pod koniec II wojny Margareth dostała wylewu. Zawieziono ją do szpitala w Bydgoszczy gdzie pozostawała bez opieki

Borówki w latach 80. XIX w. liczyły 66% protestantów. Z czasem na folwarku osiedlali się Polacy. W pierwszym spisie powszechnym zanotowano tylko 8 ewangelików na 103 mieszkańców. Syn Gerd Heinrich (1896-1984) figuruje jako właściciel już w 1909. Zapewne wówczas opuścił ich ojciec jednak nie wiadomo czy piętnastolatek mógłby być prawnie właścicielem majątku. Był światowej sławy biologiem, odkrywcą nowych gatunków ptaków i owadów. Pod koniec II wojny Margareth dostała wylewu. Zawieziono ją do szpitala w Bydgoszczy gdzie pozostawała bez opieki z powodu paniki przed wejściem Armii Czerwonej. Ostatecznie miejscowy lekarz zlecił podanie śmiertelnego zastrzyku. Pochowano ją w Borówkach obok córki. Trumnę nieśli angielscy jeńcy.

Syn Gerda Bernd Heinrich (ur. 1940), emerytowany profesor biologii odwiedził Borówki i cmentarz w latach 80tych

XX w.

                                                                                                   http://lapidaria.wikidot.com/cmentarz-ewangelicki-rodowy-borowki

                                                                                                                          

                                                                                                                                                           

      

                                                                                                                                                 rycina i zdjęcie: L.Skaza, Pałace i dwory gminy Sośno 

Gerd Heinrich

(ur. 1896, zm. 1984) - niemiecki przyrodnik i naukowiec. Był właścicielem majątku Borówki na Krajnie (powiat sępoleński). W latach 20. i 30. XX wieku odbył wiele wypraw badawczych na Bliski Wschód oraz do Azji Południowo-Wschodniej. Największym sukcesem było odszukanie w dżungli wyspy Celebes tzw. "chrapiącego ptaka", czyli wodnika chrapliwego (Aramidopsis plateni). Wyprawa ta miała miejsce w latach 1930-32 na zlecenie muzeów zoologicznych w Nowym Jorku i Berlinie.

 (Gerd Heinrich wynurzający się z bagna sago na  

                                   Halmaherze z okazem Perkusista Rail Habroptila wallacii w 1931. Reprodukcja za zgodą Chrapiący ptak)

                                                                                                                                     BirdingASIA 11 (2009): 33–40

Bernd Heinrich

Bernd Heinrich (ur. 1940) – syn Gerda Heinricha jest emerytowanym profesorem biologii na uniwersytecie w Vermont, autorem kilkunastu książek z zakresu zoologii, ekologii i ewolucji. W swojej pracy koncentruje się zwłaszcza na badaniach nad fizjologią i zachowaniami owadów i ptaków oraz nad strategiami adaptacji ewolucyjnych. Nawiązując do klasycznego pisarstwa przyrodniczego, Heinrich dzieli się z czytelnikiem osobi­stymi refleksjami i eseistyczną erudycją. Nakładem Wydawnictwa Czarne ukazały się dwie jego książki: Wieczne życie. O zwierzęcej formie śmierci oraz Chrapiący ptak. Rodzinna podróż przez stulecie biologii.

Bernd Hienrich

 

 

Gerd Hienrich we wspomnieniach syna
A Gerd Heinrich i tak traktowany był z mieszanką podziwu i podejrzliwości. W międzywojennej Polsce Niemiec, który gospodarzył w sporym majątku (Borówki, powiat Sępólno Krajeńskie koło Bydgoszczy), musiał budzić napięcie w otaczającym go żywiole polskim. Tym bardziej że sprawy gospodarcze stały u niego na drugim planie. Prawdziwą pasją Gerda Heinricha były gąsieniczniki.

Na świecie znanych jest dziś blisko 30 tys. gatunków gąsieniczników. Europejskie były opisane dość wcześnie. Te z cieplejszych rejonów świata długo stanowiły zagadkę. Gerd Heinrich już wkrótce po studiach wybrał się więc w tropikalne rejony Azji, by badać tamtejsze gąsieniczniki. W czasie takich podróży łapał i uśmiercał tysiące gąsieniczników. Potem rozpinał je w gablotach i opisywał. W ten sposób odkrył prawie 1,5 tys. nowych dla nauki gatunków i podgatunków.

Najsłynniejsza jego wyprawa miała jednak inny cel. Na zlecenie muzeów przyrodniczych Berlina i Nowego Jorku wybrał się w 1930 r. na azjatycką wyspę Celebes, by znaleźć i złowić niewidzianego od blisko 30 lat ptaka z grupy chruścieli. Po łacinie nazywa się on Aramidopsis plateni , a po angielsku i niemiecku określa się go czasem jako "chrapiącego ptaka". Wyprawa przeciągnęła się na dwa lata, ale intensywne poszukiwania nie przynosiły rezultatu. Dopiero pod sam koniec ekspedycji "nieznany odgłos chrapowaty uderzył w moje ucho - opisywał Gerd Heinrich. - Przez gąszcz w moim kierunku posuwa się mały ptak na długich nogach z czerwonym dziobem. Chciałem już krzyknąć. Serce moje staje. Strzał i ptak jeszcze ciepły leży w moim ręku".

Miłość do kobiet i gąsieniczników

Te wyprawy, choć owocne dla nauki, budziły niepokój wśród polskiej społeczności uczonych. Prof. Adolf Riedl, badacz mięczaków, napisał we wspomnieniach: "Podejrzewano, że [Heinrich] działał tam nie tylko jako entomolog, ale także jako niemiecki szpieg". Ówczesna pruderia nie pozwalała publicznie dziwić się temu, iż Gerd Heinrich na wyprawy zabierał zawsze dwie kobiety: swoją żonę Anneliese i jej siostrę Liselotte. W książce "The Snoring Bird" Bernd Heinrich opisał swego ojca jako osobę dość kochliwą. Jego pierwsza miłość odrzuciła oświadczyny. Z drugą wziął ślub, ale szybko się rozwiódł. Dopiero następne małżeństwo, z Anneliese Machatchek z Bydgoszczy, przyniosło owoc w postaci córki. Przed jednym z takich wyjazdów Anneliese wybrała się do Poznania, by nająć guwernantkę dla córki. Wśród licznych warunków, jakie musiała spełniać kandydatka, znalazła się także uroda. Anneliese zdecydowała się na Hildegardę Burównę z polsko-niemieckiej rodziny, biegle władającą oboma językami. Guwernantka została uprzedzona, że gospodarz jest mężczyzną czarującym. I był. Gdy Hildegarda przyjechała do Borówek, Gerd szybko zwrócił uwagę na jej urodę. Zaczął się romans. Guwernantka źle się czuła w tej roli. Postanowiła zakończyć związek. Jednak Anneliese Heinrich zażądała, by Hildegarda nie opuszczała majątku i została z nimi. Tak też się stało.

Ten układ popsuła dopiero II wojna światowa. Na wieść o działaniach wojsk niemieckich Gerd Heinrich wpadł w popłoch. Bał się, że jako Niemiec zostanie zabity przez Polaków. Jedną z pierwszych rzeczy, jaką zrobił, było przygotowanie metalowych pojemników na zbiory gąsieniczników. Wkrótce potem został zmobilizowany i jako pułkownik wojsk niemieckich ruszył na Wschód. Przed wyjazdem i w czasie przepustek widywał się jeszcze z Hildegardą. W 1940 r. narodził się więc ich syn Bernd, a rok później córka Marianne.

Do swego majątku Gerd Heinrich wrócił raz jeszcze, pod koniec wojny - tylko po to, by zabrać żonę, kochankę oraz dzieci i razem z nimi uciec na Zachód. Zanim opuścił posiadłość, postanowił ukryć to, co najcenniejsze: zbiory gąsieniczników. Kolekcje owadów umieszczone w metalowych pojemnikach zakopał w piachu na terenie majątku.

Wieczne życie Heinrichów

Mapa miejsca, gdzie ukrył ukochane gąsieniczniki, wryła się w mózg Gerda Heinricha z wielką siłą. Nie zapominał o niej w czasie powojennego pobytu w Niemczech, gdy wraz z żoną, kochanką i dziećmi mieszkał w lesie przy granicy z Holandią. Pamiętał o tym także, gdy wyemigrował do USA. To z tego powodu musiał wreszcie wziąć rozwód z Anneliese i ożenić się z Hildegardą. Inaczej nie pozwolono by mu zabrać ze sobą Marianne i Bernda.

W Ameryce odesłał dzieci do szkół z internatem. Bernd spędził w nich sześć lat, Marianne - osiem. Ich rodzice podróżowali po świecie, zbierając gąsieniczniki i inne zwierzęta. Nawet wtedy pamięć o tym, co zostawili w majątku Borówki, nie słabła. Wreszcie w 1959 r. Gerd Heinrich zdecydował się napisać do Instytutu Zoologii PAN w Warszawie list, w którym wyznał, jak odnaleźć cenne zbiory.
Do wskazanego przez niego miejsca ruszyła cała ekipa. "Samego aktu odkopania dokonała Wojewódzka Rada Narodowa w Bydgoszczy przy udziale saperów i przedstawiciela Instytutu Zoologicznego" - napisano do Gerda Heinricha. Udało się dzięki temu znaleźć 517 najcenniejszych okazów gąsieniczników. Do dziś są przechowywane w zbiorach Muzeum i Instytutu Zoologii PAN w Warszawie.

http://wyborcza.pl/piatekekstra/1,129155,17489397,Milosc_i_zoologia__Kim_byl_Gerd_Heinrich_.html?disableRedirects=true

 

Aktualności

Kontakt

  • Szkoła Podstawowa w Przepałkowie
    Przepałkowo 7
    89-412 Sośno
  • telefon/fax: 523 884 678

Galeria zdjęć